Albumy

Data wydania: 29.05.2015
Tytuł: Oddycham…
Gatunek: Reggae, Roots reggae
Ilość piosenek: 13
Single: Chwile Jak Te / Sailing

Ocena: cd15cd15cd15cd15

Nie ukrywam, że bardziej skłoniła mnie okładka niż sam Kamil do przesłuchania tego albumu, która jest kiczowata i mnie rozbawiła. Znajduje się na nim na przemian polskie i angielskie kompozycje. Nie lubię kiedy polscy artyści śpiewają po angielsku, bo często kaleczą ten język. Bednarek poradził sobie nawet z nim całkiem nieźle, choć gdzieniegdzie można wyłapać polski akcent. Pierwsza propozycja Sailing nie przypadła mi do gustu. Dalej jest lepiej. Euforia to skoczny kawałek z nutą hip hopu. Pewnie za sprawą rapera Staff’a, który występuje w nim gościnnie. Refren szybkko wpada w ucho. Z kolei Spragniony… daje chwilę oddechu po energetycznych numerach. Pełen uczuć i emocji a smyczki w tle dodają magii. Jeden z singli, Chwile Jak Te, w którym znów słyszymy Staff’a to przebojowy hit. Na początku nie byłam do niego przekonana, ale potem zmieniłam zdanie. Thinkin Twice nie zrobił na mnie wrażenia tak samo jak Leave This Town. Album zamyka piosenka List, którą napisał w młodości ojciec Kamila dla jego mamy. Miły hołd dla rodziców. Krążek przez większość czasu był nagrywany na Jamajce i trzeba przyznać, że czuć jej klimat. Nie jestem fanką tego stylu muzyki, ale po przesłuchaniu tego co zaserwował Bednarek jestem na więcej niż „ok”. Brakuje tu tylko różnorodności. Jednak trzeba przyznać, że zaraża pozytywną energią.

 

Data wydania: 02.06.2015
Tytuł: How Big, How Blue, How Beautiful
Gatunek: Indie Pop
Ilość piosenek: 11 / Deluxe – 16
Single: What Kind Of Man / Ship To Wreck

Ocena: cd15cd15cd15cd15cd15

Po czterech latach zespół Florence + The Machine, na którego czele stoi brytyjska, rudowłosa wokalistka Florence Welch, wraca z nową dawką muzyki. Czy warto sięgnąć po następcę Ceremonials? Nie jest mi znana dyskografia grupy. To moja pierwsza styczność z nim. Otwierający album utwór Ship To Wreck od pierwszego przesłuchania bardzo mi się spodobał. Jest to zadziorny kawałek i emanuje energią. Słuchać te szalone uczucia, które Flo swoim głosem w niego włożyła. What Kind of Man, choć na początku zaczyna się spokojnie, ale potem jest nagłe Bum!, czyli mocne granie. Tytułowa piosenka How Big How Blue How Beautiful hipnotyzuje swoim brzmieniem. Najpierw czaruje łagodnym i lekkim początkiem a potem partią trąbek, która nadaje mu majestatyczności. Pozytywne uczucia mam też przy Delilah i Queen of Peace. Przyszedł czas na bardziej spokojne melodie. Nostalgi dają nam Long & Lost i Caugh. A potem znów poczujemy moc przy Third Eye, który sprawdzi się na koncertach. Ciekawy klimat ma w sobie St. Jude. Emanuje on dziwnym spokojem. Na początku słuchając tego albumu miałam mieszane uczucia. Nie wiedziałam, czy mi się podoba czy nie. Z każdym razem coraz bardziej się do niego przekonywałam. Zauroczyła mnie gra instrumentów oraz głos Flo. Oczarowała mnie wprost swoim wokalem. Jedyne co mnie troszę męczyło to długość piosenek, ale to taki bardzo mały minusik. Brzmią one dojrzale. Jest magicznie, jest niebiesko, jest pięknie.

 

Data wydania: 15.06.2015
Tytuł: The Original High
Gatunek: Pop, Dance, House
Ilość piosenek: 11 / Deluxe – 14
Single: Ghost Town

Ocena: cd15cd15cd15cd15cd15

3 lata. Aż tyle minęło odkąd Adam Lambert wydał swój drugi album. Szybko minęło. Gdy koncertował z Queen na szczęście znalazł czas na kolejne nagrania. Dziś możemy się cieszyć nowym materiałem. Czy jest lepiej? Kiedy pierwszy raz usłyszałam Ghost Town nie byłam ani trochę zadowolona. Myślałam sobie wtedy „Boże, co on zrobił?!”. Ten niby country początek i połączony z clubowymi rytmami? Wydawało mi się to koszmarem, ale z każdym replayem coraz bardziej przypadał mi do gustu. Dziś w moich uszach nie brzmi tak źle. Tajemniczość i mrok biją od niego. Jednak zdecydowanie lepszy jest tytułowy kawałek The Original High. Aż chce się tańczyć! Underground wzruszył mnie do łez. Pełen emocji i ten tekst… W takich lirycznych nutach uwielbiam Adama najbardziej. Kolejna ballada od artysty to There I Said It. Rumors to prawdziwa petarda. Gościnnie śpiewa w nim Tove Lo. Ich głosy pasują do siebie perfekcyjnie. Jest to jeden z najlepszych utworów na płycie. Można zakochać się w nim po uszy. Już widzę go jako singiel – murowany hit! Lucy zapowiada się na całkiem spokojny numer, ale to zmyłka! Słychać tu gitarowe riffy za które odpowiada Brian May. Jest to najbardziej rokowy utwór ze wszystkich. Cały album jest spójny i lekki. Idealny na letnie dni i ciepłe, imprezowe noce. Myślałam, że będzie bardziej elektroniczny i dobrze, że się tak nie stało. Wokal Adama jak zawsze zachwyca. Wręcz uwodzi. The Original High to zmiana. Mnie, jego fankę ona ogromnie zaskoczyła, bo krążek zdecydowanie różni się od dwóch pozostałych. Ale podchodzę do niego z pozytywnym nastawieniem i odkrywam nowe ja Adama. Zmiana wytwórni na pewno wyszła mu na dobre. Oby tak dalej!

4 Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się płyta Florence+The Machine.Jest naprawdę świetna.Adam również się popisał i stworzył coś dobrego :)

  2. Uciekła mi gdzieś wiadomość, że pojawił się najnowszy album Florence. Muszę jak najszybciej po niego sięgnąć. Polecam przesłuchać dwa poprzednie :)

  3. Niestety nie przesłuchałem jeszcze żadnej z wymienionych płyt…

    mlwdragon.blogspot.com

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.